wtorek, 16 lutego 2016

Magia życia - czyli jak powstało "Pod Smoczym Skrzydłem"?




....Wyobraź sobie sytuację, moment w życiu....

"Od około dwóch lat, jeździsz w "trasy koncertowe" (co prawda trochę inne, niż The Doors, czy Whitney Huston ;), bo połączenie muzyki z medytacją... Chociaż może wcale nie inne, gdyż muzyka, gdy kochasz ten właśnie rodzaj, zawsze zabiera Cię i staje się medytacja, kontemplacją piękna). Uwielbiasz to: grać muzykę, którą kochasz, poznawać nowych ludzi, podróżować i jeszcze w dodatku jest to Twoja praca - prawdopodobnie wszyscy, którzy są pasjonatami marzą o tym, aby łączyć pasję z pracą. 

... I przychodzi taki moment, że nie masz już siły. Nawet nie jesteś zmęczona czy zmęczony psychicznie, tylko nie masz już siły fizycznej - całe ciało boli (jakby dopadł Cię wirus grypy)
 i jedyne o czym marzysz, to leżeć i nie ruszać się. Ciężko nawet wstać do kuchni, a już myśl o pakowaniu, noszeniu instrumentów, podróży do innego miasta... Nie ma o tym mowy. Więc pozwalasz sobie na to... a właściwie to nie masz wyjścia i bierzesz "urlop". Trwa to jakiś czas. Jednocześnie jest niepokój, stres: co teraz będzie... praca leży, bo nie mam siły jej wykonywać, na jakąkolwiek myśl o wyjeździe czujesz się jeszcze gorzej, a przecież tak bardzo to lubisz. Ale odpoczywasz, pozwalasz sobie "wyzdrowieć" i ufasz, że wszystko jest takie jak ma być, ma być.

Zasypiasz i masz sen (niezależnie czy bierzesz je pod uwagę, czy nie): jeden z takich, które po prostu "wiesz", że są ważne (tak jak masz czasem "przeczucie" czegoś ważnego). Jest w nim mapa i są zaznaczone na niej dwa punkty połączone "Droga Drzewa". Jeden to ważne dla Ciebie miejsce, w którym niedawno grałeś/aś a drugi to miejsce z Drzewem Życia - całkiem nowe, ale w jakiś sposób bardzo dobrze znane. I budząc się, rysujesz tą mapę w notatniku (jakbyś zapisywał plan wakacji), po czym dalej odpoczywasz.
W tym czasie odpoczynku kompletnie od wszystkiego - po raz kolejny wraca do Ciebie pomysł o stworzeniu Centrum w swoim domu, gdzie będziesz mógł stacjonarnie wykonywać pracę, którą kochasz.
Pytanie teraz, jak to zrobić? Bez środków finansowych na remont, zakup potrzebnych rzeczy... Hmm...
Kolejny pomysł - sprawdzę w Urzędzie Pracy dotacje na otwarcie własnej działalności, może akurat... dlaczego nie?!
I co się okazuje? Zostaje Ci pięć dni do ostatecznego terminu złożenia wniosku! 
Wspaniale!!! Może zdążę!
I robisz to, bo prowadzi Cię serce i pomysł już masz. Idziesz do Urzędu, wypytujesz, bierzesz dokumenty do wypełnienia i działasz - ustalasz biznesplan, ogarniasz sprawy prawne, finansowe, faktury, plany zajęć, scenariusze spotkań. Mając nadzieję, że się uda, ale przecież nie wiedząc na pewno, bo przecież to coś nowego - w takim niedużym mieście jak Giżycko... Milion wątpliwości - czy będą chętni, czy dam rade, czy wniosek zostanie rozpatrzony pozytywnie, bo przecież to, tamto czy siamto ;). 
Ale się udaje. Po tygodniu masz decyzje pozytywną. Radość nie ma granic. Wdzięczność ogromna....
I nagle przypomina Ci się Twój sen o Drzewie Życia... patrzysz na mapę, którą narysowałeś/aś, patrzysz na mapę Polski i co widać: co do milimetra się zgadza. 
WOW! 
Pierwszy punkt z Górą, na której byłeś/aś jakiś czas temu robiąc to, co kochasz i spędziłeś/aś cudowny czas a drugi to ...  Giżycko. Patrzysz i nie wierzysz... 
Przecież nawet w marzeniach nie zaplanowałbyś/ałabyś tego....
Jakby cała Twoja droga, wszystkie decyzje, które podjąłeś/aś do tej pory prowadziły właśnie do tego punktu..."

(zdjęcie rysunku mapy ze snu z mojego dziennika - real photo :) )

I przychodzi wizja, Drzewa Życia na ścianie w centrum i nazwa miejsca "Pod Smoczym Skrzydłem" (dlaczego właśnie "pod smoczym" to już inna historia :) )

Ogromna radość i wdzięczność, i nagle siła do działania, zmęczenie odeszło jak ręką odjąć, ale też mnóstwo pracy za mną i przede mną. Za mną - nauka, praca nad sobą, decyzje w zgodzie z sercem, nawet jeśli nie w zgodzie z oczekiwaniami innych, zdobywanie doświadczenia, rozwój osobisty i duchowy, upadki i wzloty, momenty trudne, pokonywanie ograniczeń, nauka akceptacji i miłości do siebie, tyle też momentów pięknych, cudownych sytuacji, przyjaciół, poznanych ludzi, piękna spełnienia w pasji... Po prostu życie.
Przede mną: przygotowanie miejsca - remont, projekt wnętrza, pilnowanie wydatków, reklama centrum, strona internetowa, opóźnienia w terminie otwarcia "Pod Smoczym Skrzydłem"
... każdy z Was, kto otwierał własną działalność wie jak to wygląda :)

A teraz: przestrzeń jest przygotowana do zajęć grupowych i indywidualnych.



Czy było warto?

Zdecydowane tak!!!

WARTO podążać za marzeniami, jednocześnie akceptując wszystko, każdą chwilę życia, nawet jeśli w tym własnie momencie wydaje się, że już gorzej być nie może. Nigdy nie wiemy, co jest za następnym zakrętem drogi, Nie wiemy czy za dziesięć, pięć lat czy za rok właśnie to, gdzie jesteśmy teraz (np w pracy, której nie lubimy), nie doprowadzi do czegoś piękniejszego, nie nauczy nas czegoś, co sprawi, że będziemy mogli spełnić swoje marzenie.
Warto rozwijać się, uczyć, mając za barometr chwile, które Cię uskrzydlają - to jest drogowskaz.
Dzięki temu właśnie, dzieje się MAGIA :)

Nie mogę się już doczekać, kiedy Was poznam :)))

Joanna Karen


Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza